środa, 30 października 2013

Moja maseczkowa zmora...



Witam serdecznie:) Już dawno nie marudziłam i nie narzekałam, jakoś udawało mi się nie trafiać na ogromne buble, aż do teraz... Bardzo lubię robić sobie maseczki, to taki mój ulubiony dodatek do pielęgnacji i do wieczornego rytuału- odprężenie po całym dniu, gorąca kąpiel, lampka winna, ukochany serial i maseczka, czego chcieć więcej:)...na pewno nie tych maseczek. Postanowiłam zrobić o nich zbiorczy post, zrobić, wyrzucić i zapomnieć...




Pierwsza z nich zakupiona została w Anglii, koszt to nie cały funt więc w pod tym względem bez tragedii. Gdzieś wcześniej wpadła mi w oko i postanowiłam ją wypróbować. Jest to glinkowa maseczka z oliwą z oliwek i masłem shea. Maseczka za główne zadanie ma oczyścić naszą twarz...


Maseczka faktycznie ma zielonkawy kolor, ale tak dziwaczny zapach że o relaksie zapomniałam. Żeby na tym nie poprzestać już po 2 minutach od jej nałożenia miałam tak ściągniętą twarz,że długo o potrzebie liftingu nie pomyślę...Niestety wytrzymałam w niej niecałe 10min i zmyłam. Aby nie było niedomówień poddałam się torturze raz jeszcze,żeby być pewną swojej oceny, nie zmieniła się. W skali 1-5 przyznaję jej całe 2. Bo miałam wrażenie delikatnego oczyszczenia ale nie było ono warte tortury.
2/5




Kolejny cudak to błotna maseczka z glinka porcelanową, wyciągiem z orchidei. Maseczka przeciwzmarszczkowa z Efektimy. Lubie ich balsam do biustu więc postanowiłam spróbować maseczki.

Opis producenta:

Odmładzająca skórę maseczka, na bazie błota zawierającego 70% substancji organicznych. Głęboko wnika w pory, absorbuje nagromadzone zanieczyszczenia, dodaje blasku i witalności. Biostymuluje komórki skóry, powodując wzrost elastyczności i efekt wzmocnienia naskórka. Dodatkowo maseczka wzbogacona została w wyciąg z kwiatu orchidei, który nawilża, działa przeciwstarzeniowo oraz redukuje drobne zmarszczki. Efektem zabiegu jest wzmocniona, bardziej napięta i elastyczna skóra. Zmarszczki są mniej widoczne, a cera świeża i promienna.



Moja opinia:

  • maseczka nie zrobiła zupełnie nic,
  • zapach...masakra to był koszmar, nawet nie wiem do czego to porównać,
  • kolor szaro-błotny,
  • brak jakichkolwiek pozytywów.
Nie wiem nawet co o niej napisać bo skóra nie została nawilżona, wygładzona, a przede wszystkim nie miło mi się ją stosowało.

1/5



 Druga wersja maseczki z Efektimy, tym razem glinka oczyszczająca.

Opinia producenta:

Nowoczesna, szybko działająca maseczka. Zapewnia natychmiastowy efekt poprawy wyglądu skóry. Zastosowane składniki aktywne sprawiają, że skutecznie oczyszcza , usuwa nadmiar sebum oraz zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości na skórze. Koi i łagodzi podrażnienia. Dodatkowo maseczka wzbogacona została w wyciąg z bergamotki, który tonizuje, nawilża i pobudza skórę do regeneracji. Efektem zabiegu jest odświeżona, pełna naturalnego blasku skóra. Pory zostają doskonale oczyszczone, a skóra odpowiednio przygotowana do przyjęcia nowych cennych składników.


Moja opinia:

Nie wiem czy wszystkie te maseczki tak mają ale u mnie miałam wrażenie że jest ona dwufazowa. Jakby składniki wodniste oddzieliły się od składników kremowych...

Niesamowicie duża ilość alkoholu, czegoś takiego się nie spodziewałam, aż szczypało w oczy. Skóra ani nie nawilżona ani nie zregenerowana. Fakt oczyszczona bo alkohol szalał jak mało kiedy, plus sebum na chwilę znikło...na chwilę bo póżniej powróciło z podwójną mocą. Do tego spore podrażnienie mojej trądzikowej skóry...i jej przesuszenie co nie udało się nawet retinoidom. Jedyny plus za miły zapach wydobywający się z oparów alkoholu.

2/5

Wiem,że wiele z Was bardzo sobie chwali maseczki z Efektimy, szkoda że mi nie udało się to spotkanie z nimi. Cóż pozostanę przy ich fenomenalnym serum do biustu:)


                                                                   Pozdrawiam:)


33 komentarze:

  1. Uwielbiam maseczki. Szczególnie upodobałam sobie wszelkiego rodzaju glinki (moja ukochana to zielona ;D ). Szczerze polecam!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo lubię glinki a w szczególności szare i czerwone;)

      Usuń
  2. Maseczki Efektimy również u mnie się nie sprawdziły, a szkoda...
    _______________________________________________
    http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. powiem szczerze, że właśnie dlatego nie jestem wielbicielką maseczek ;P że jeśli chodzi szczególnie o te w saszetkach to nigdy nie wiem na co trafię ;P tj jak moja twarz zareaguje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak na razie zostanę przy tych z Ziaji, są dobre, sprawdzone i krzywdy mi nie zrobią;)

      Usuń
  4. no to same buble maseczkowe :/ ja tych z Efektima za bardzo nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tą oczyszczającą z Efektimy bardzo lubię, u mnie sprawdza się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam podobnie, ale tak to już jest u jednych się sprawdza u innych nie. W moim przypadku nie widzę na przykład działania maseczek Ziaja.

      Usuń
    2. No widzicie a u mnie Ziaja jest idealna i po żadnej nie mam tak dobrych efektów, cóż każda z nas jest inna i ma inne potrzeby, cieszę się że mimo wszystko u Was spisują się one;)

      Usuń
  6. Wiem czego się wystrzegać :) Polecam maseczki Ziaji, są naprawdę ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziaja to moje ukochane maseczki;) ale chciałam trochę poeksperymentować i nie wyszło...

      Usuń
  7. Już dawno nie używałam maseczek z tych serii ale dobrze wiedzieć czego nie dotykać!

    OdpowiedzUsuń
  8. dzięki za ostrzeżenie, ja też mam całą masę kosmetyków, w tym maseczek, których nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem czasmi ciekawa jak takie buble kosmetyczne przechodzą testy dermakologiczne...

      Usuń
  9. no to traiłaś na takie maseczkowe okropności,dobrze wiedzieć czego nie tykać;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda ,że aż tak się spisały,a zwłaszcza ta błotna przeciwzmarszczkowa;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej pierwsza maseczka to mnie już opakowaniem przestraszyła:) W życiu bym jej nie kupiła:)

    OdpowiedzUsuń
  12. tą pierwszą miałam kiedyś w ręku, ale nie wiem czemu samo opakowaniu już mnie odstraszyło. Całe szczęście!
    Maseczek z Efektimy nie miałam, opinie czytałam różne, jednak większość negatywnych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja czytałam większość pozytywnych, cóż nie była mi pisana;/

      Usuń
  13. nie mam szczęścia do maseczek, co kupię jakąś to zaraz mnie zapcha i pół roku leczę tragedię jaką mi zrobiła na twarzy... a tych z Twojego postu nie kupię już na pewno ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie tak samo i teraz walcze z niespodziankami:/ dlatego zostaje przy sprawdzonych maseczkach z Ziaji;)

      Usuń
  14. Dokopalam sie do maseczek o ktorych obie mamy kiepskie zdanie. Ja jeszcze poprobuje ale jesli znowu zawiedzie to nigdy wiecej!

    OdpowiedzUsuń
  15. nie używałam żadnej z tych maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli chodzi o Efektimę, to pisałam o grejpftutowej. Pierwsze wrażenia były pozytywne, poza efektem"sparaliżowanej twarzy". Natomiast następnego dnia miałam całą twarz przesuszoną, szorstką i połuszczoną! Na pewno do niej nie wrócę!

    OdpowiedzUsuń